12 February 2012

Bezkocie

Nasza kochana mała koteczka
pieszczoch nad pieszczochy
sierściuchus dachus nadzwyczajnus
Jej Kociość

Amba

od wczoraj hasa po kocim raju.
Gania zwinne myszki i nie dość sprytne ptaszki, objada się majowymi chrząszczami, aż żołądek jej się rusza, a futro nabiera lustrzanego połysku, spotyka się pewnie z jakimś przystojnym kocim zawadiaką i na pewno, ale to na pewno nie ma już tej okropnej bolącej rany na brzuszku.

Do zobaczenia w innym życiu kochana kuleczko!

11 February 2012

Sen dobry na wszystko, weekend dobry na wszystko.


Baba Aga obudziła się dziś z poczuciem miłego spokoju w sercu. Po wczorajszych grzmotach i błyskach błękitne niebo jest pozytywną odmianą. Jak dobrze, że nie zawodzi stare dobre 'przespanie się' z kłopotem, że po przebudzeniu wciąż można liczyć na nabranie zdrowego dystansu i spojrzenia z innej perspektywy. Świadomość, że trwa weekend także pomaga, co prawda trzeba dziś trochę popracować - ale tylko trochę - a potem zająć się samymi przyjemnościami: wziąć w obroty wiernego Łucznika 466 i uszyć skrojoną wczoraj sukienkę, upichcić coś pysznego i napić się wina w dobrym towarzystwie.
Co i Wam polecam :-)

3 February 2012

****


-24 na termometrze, cztery gwiazdki! Temperatura jak w mojej zamrażarce i tak się mniej więcej czułam rano drepcząc do pracy. Drętwo jak mrożony kurczak. :x

Ja wiem, że jest zima, to musi być zimno.
Ja wiem, że to skandal! Że siarczyste mrozy w lutym!

Ale zamarzanie gałek ocznych zdecydowanie nie należy do moich najulubieńszych wrażeń. Tęsknota za maską z neoprenu jest już tak głęboka, że powoli sięga zera absolutnego. Dziś rozgrzałam się dopiero na trzecim kilometrze (zwykle po pięciuset metrach marszu zaczynam się rozpinać).

Przenikliwy, złowieszczy chłód potęgowany przez poranny mrok. Dziś zimno było nie tylko dookoła mnie, ale także w środku, tak bardzo w środku jak u biednego Kaja z sercem zamienionym w bryłę lodu przez Królową Śniegu.