15 July 2010

Wróżka ze mnie żadna...

...raczej wiedźma (nie mylić z czarownicą!), ale na ludziach trochę się znam.

Każdy lubi mieć rację.
Szczególnie wtedy, kiedy tę rację naprawdę zwyczajnie ma, gdy nie została wykłócona przez postawienie na swoim za pomocą głupawej argumentacji, bo i tak bywa. Cieszy, gdy własne, wypracowane na podstawie obserwacji ludzkich zachowań opinie czy też przekonania znajdują potwierdzenie w kolejnych sytuacjach.

Dlatego odczuwam nieskrywaną satysfakcję, że kolejny raz sprawdza się moja teoria, pt. 'dorośli, ukształtowani ludzie się nie zmieniają' (nagle i z zaskoczenia). Owszem, zdarzają się przemiany na zasadzie wyjątków potwierdzających regułę, ale cała reszta Przypadków określanych w towarzystwie jako 'ale on się bardzo zmienił', czy 'nie masz pojęcia jak ona się zmieniła' to niemal zawsze krótkotrwałe wdzianie maski (zwykle tzw. stoosiemdziesięciostopniowej) w reakcji na niesprzyjające w danej chwili Przypadkowi okoliczności życiowe. Otóż mam pojęcie jak bardzo ktoś się może zmienić - zmienić na chwilę. Zaś po wywarciu odpowiedniego wrażenia na ogóle i przekonaniu do nowego wizerunku zadowalającej liczby osłów nie potrafiących myśleć samodzielnie, Przypadek cichaczem powraca do swoich dawnych przyzwyczajeń i zachowań.

Jak niepowszechnie wiadomo, niespecjalnie przepadam za niespodziankami, więc tego typu przewidywalne zakończenia radują me serce po wielokroć :)


No comments:

Post a Comment

leave a comment if you wish